Przejdź do głównej zawartości

Celujemy

A po co? A na co?

Powiedziano mi, że warto, aby blog miał swój cel, żeby czytelnicy wiedzieli po co to wszystko. Na pewno mogę napisać czym ten projekt nie będzie. Raczej nie znajdziecie tutaj typowych recenzji albo wykładów na tematy różne, ponieważ takich blogów i miejsc jest dość dużo i prowadzą je często osoby, które robią swoją robotę znacznie lepiej niż ja. Stawiam na luźne podejście do tematyki około fantastycznej i nie tylko. Takie pisanie bez spiny, bez zadęcia. Może dodatkowo pojawi się tutaj kilka małych podprojektów, ale to się jeszcze okaże. Cel jest jeden: radośnie ująć to, co się ma w głowie i ucieszyć tym kogoś. Wszystkie teksty są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej, stąd wszelkie niedociągnięcia to mea culpa, mea maxima culpa. Strona może ulegać jeszcze niewielkim przeobrażeniom w trakcie transmisji 😉

#3

Fanatycy książek doskonale znają przypadłość nowej książki, wołającej z rzeczywistej lub wirtualnej półki z książkami. Nie będę tutaj poruszać tematu ceny książek, bo chyba zabrakłoby mi na to miejsca udostępnionego przez wujka Google, a poza tym nie mieliśmy się irytować, tylko radować tekstami.
Chodzi mi raczej o okiełznanie potrzeby posiadania książek, bo jak dobrze wiemy autorzy to bestie - wciąż piszą nowe, na które czekamy. I jako, że u mnie zebrało się tego dość sporo oraz z faktu, że nie grzeszę umiejętnościami technicznymi (czasem czuję się z tymi super mocami jak człowiek renesansu albo jak to mówią włosi: tuttofare = wszystkorób w wolnym tłumaczeniu, a wiadomo, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego - niepotrzebne skreślić) zrobiłam sobie plik w Excelu na prowadzenie spisu zasobów regałowych. Ale plik to nie byle jaki, pierwszy lepszy, tylko taki, w którym skrupulatnie odnotowuję pozycje (bez kosmatych myśli, proszę) książkowe w moim posiadaniu ze statusami czy pożyczone, czy czytam, czy do przeczytania, czy przeczytane, czy należy się książkę delikatnie mówiąc puścić w świat, bo tylko mnie szlag jasny trafił przy niej.


Do tego oczywiście posiadam listę z tymi książkami, na które poluję! Staram się trzymać ściśle tego zestawienia podczas zakupów, ale... człowiek słaby jest to i różnie to wygląda he he. W każdym razie byłaby to skarbnica wiedzy dla moich przyjaciół podczas poszukiwania prezentu. Chociaż z drugiej strony oni doskonale wiedzą, że to by nic nie dało, bo pewnie już dana książka siedzi i czeka zakupiona w zapowiedziach niach niach niach.


No i na koniec mamy zakładkę ze statystykami! Któż nie lubi statystyk, tabelek, wykresów... Tych ostatnich zaręczam, że jeszcze póki co nie ma, ale... może jednak warto?


I teraz mogę sobie wyobrazić Wasze miny i reakcje. Myślicie pewnie, że moje zachowanie to już skrajny objaw jakieś psychozy. Tylko, że to jeszcze nie koniec, ponieważ przy tak dużej ilości świetnych, wyczekanych książek (a znacie to pewnie z autopsji) prędzej czy później dochodzimy do problemu każdego książkoholika: co czytać dalej??
Testowałam podejście, że raz wybieram coś z nowych dla mnie autorów, raz kontynuacje serii, raz autor mi znany i lubiany, ale z nową powieścią. Potem był etap losowania tytułu lub autora, lub cyklu do przeczytania. A stąd dzieliły mnie już dosłownie dwa kroki od... napisania makra w Excelu w języku VBA (umiejętność wyuczona samodzielnie, wykorzystywana w pracy), które losuje książkę z listy 😁 Taka jestem szalona! Dodam, że tym działaniem setnie rozbawiłam moich przyjaciół, więc jak widać radość można bardzo łatwo rozprzestrzenić. Do czego zachęcam!
Może i mój książkoholizm zaczyna przybierać dziwną formę, ale jedno jest pewne - porządek w papierach jest!

Komentarze

  1. Po prostu czapki z głów ! zapraszam serdecznie do porządkowania mojego księgozbioru, bo sama tkwię wciąż i nieodmiennie w systemie półkownikowym: półka "przeczytane", "do przeczytania teraz", "do przeczytania na emeryturze" ecc....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze chętnie podzielę się wiedzą i sposobami na ogarnięcie tematu :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Chcemy tylko kulturalnych komentarzy!