Fanatycy książek doskonale znają przypadłość nowej książki, wołającej z rzeczywistej lub wirtualnej półki z książkami. Nie będę tutaj poruszać tematu ceny książek, bo chyba zabrakłoby mi na to miejsca udostępnionego przez wujka Google, a poza tym nie mieliśmy się irytować, tylko radować tekstami.Chodzi mi raczej o okiełznanie potrzeby posiadania książek, bo jak dobrze wiemy autorzy to bestie - wciąż piszą nowe, na które czekamy. I jako, że u mnie zebrało się tego dość sporo oraz z faktu, że nie grzeszę umiejętnościami technicznymi (czasem czuję się z tymi super mocami jak człowiek renesansu albo jak to mówią włosi: tuttofare = wszystkorób w wolnym tłumaczeniu, a wiadomo, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego - niepotrzebne skreślić) zrobiłam sobie plik w Excelu na prowadzenie spisu zasobów regałowych. Ale plik to nie byle jaki, pierwszy lepszy, tylko taki, w którym skrupulatnie odnotowuję pozycje (bez kosmatych myśli, proszę) książkowe w moim posiadaniu ze statusami czy pożyczone, czy czytam, czy do przeczytania, czy przeczytane, czy należy się książkę delikatnie mówiąc puścić w świat, bo tylko mnie szlag jasny trafił przy niej.
Do tego oczywiście posiadam listę z tymi książkami, na które poluję! Staram się trzymać ściśle tego zestawienia podczas zakupów, ale... człowiek słaby jest to i różnie to wygląda he he. W każdym razie byłaby to skarbnica wiedzy dla moich przyjaciół podczas poszukiwania prezentu. Chociaż z drugiej strony oni doskonale wiedzą, że to by nic nie dało, bo pewnie już dana książka siedzi i czeka zakupiona w zapowiedziach niach niach niach.
No i na koniec mamy zakładkę ze statystykami! Któż nie lubi statystyk, tabelek, wykresów... Tych ostatnich zaręczam, że jeszcze póki co nie ma, ale... może jednak warto?
I teraz mogę sobie wyobrazić Wasze miny i reakcje. Myślicie pewnie, że moje zachowanie to już skrajny objaw jakieś psychozy. Tylko, że to jeszcze nie koniec, ponieważ przy tak dużej ilości świetnych, wyczekanych książek (a znacie to pewnie z autopsji) prędzej czy później dochodzimy do problemu każdego książkoholika: co czytać dalej??
Testowałam podejście, że raz wybieram coś z nowych dla mnie autorów, raz kontynuacje serii, raz autor mi znany i lubiany, ale z nową powieścią. Potem był etap losowania tytułu lub autora, lub cyklu do przeczytania. A stąd dzieliły mnie już dosłownie dwa kroki od... napisania makra w Excelu w języku VBA (umiejętność wyuczona samodzielnie, wykorzystywana w pracy), które losuje książkę z listy 😁 Taka jestem szalona! Dodam, że tym działaniem setnie rozbawiłam moich przyjaciół, więc jak widać radość można bardzo łatwo rozprzestrzenić. Do czego zachęcam!
Może i mój książkoholizm zaczyna przybierać dziwną formę, ale jedno jest pewne - porządek w papierach jest!
Po prostu czapki z głów ! zapraszam serdecznie do porządkowania mojego księgozbioru, bo sama tkwię wciąż i nieodmiennie w systemie półkownikowym: półka "przeczytane", "do przeczytania teraz", "do przeczytania na emeryturze" ecc....
OdpowiedzUsuńZawsze chętnie podzielę się wiedzą i sposobami na ogarnięcie tematu :)
Usuń