Przejdź do głównej zawartości

Celujemy

A po co? A na co?

Powiedziano mi, że warto, aby blog miał swój cel, żeby czytelnicy wiedzieli po co to wszystko. Na pewno mogę napisać czym ten projekt nie będzie. Raczej nie znajdziecie tutaj typowych recenzji albo wykładów na tematy różne, ponieważ takich blogów i miejsc jest dość dużo i prowadzą je często osoby, które robią swoją robotę znacznie lepiej niż ja. Stawiam na luźne podejście do tematyki około fantastycznej i nie tylko. Takie pisanie bez spiny, bez zadęcia. Może dodatkowo pojawi się tutaj kilka małych podprojektów, ale to się jeszcze okaże. Cel jest jeden: radośnie ująć to, co się ma w głowie i ucieszyć tym kogoś. Wszystkie teksty są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej, stąd wszelkie niedociągnięcia to mea culpa, mea maxima culpa. Strona może ulegać jeszcze niewielkim przeobrażeniom w trakcie transmisji 😉

#37

Myśląc sobie o wszystkich tekstach jakie piszemy w życiu, wyjdzie nam, że dosyć sporo tego było. Wszystkie kartkówki, klasówki, rozprawki, prace dyplomowe, życiorysy, CV, podania przechodzą w defiladzie przed naszymi oczami. I jakby na to nie patrzeć to wszystko są teksty napisane na żądanie.

składanie zamówień/źródło: www.redclick.com.my

Kiedy myślę o tekstach pisanych na życzenie lub zamówienie, to moim pierwszym skojarzeniem są omówienia wyników z laboratoriów 😄 Studia na Politechnice Śląskiej obfitowały w różne laborki a to z biologii, a to z mikrobiologii, a to z chemii czy fizyki... Było czasem męcząco, czasem stresująco, czasem denerwująco, ale czasem też zabawnie. Szczególnie jak biegaliśmy po Gliwicach w fartuchach, żeby zdążyć z jednych zajęć na drugie (spóźnienie karano niewpuszczeniem na zajęcia, czyli trzeba je było odrobić a zwyczajnie nie było kiedy) albo kiedy w ramach kilkugodzinnego okienka między laboratoriami odbywała się zimą budowa bałwana na pobliskim skwerku 😊 Ale niestety wyniki zawsze należało omówić i podsumować, więc zdarzało mi się w ramach współpracy  wewnątrzgrupowej kilka razy pisać te same wnioski w inny sposób 😉 Kreatywność level master 😎

Politechnika śląska laboratorium ekotoksykologiczne/źródło: naukadlaciebie.gov.pl

Taka pisanina na zamówienie ma te plusy, że forma i cel mniej więcej jest nam znany, więc wiadomo w jakie ramki musimy się wpasować. Trudniej jest, jeśli trzeba kilka razy stworzyć coś podobnego, wtedy kreatywność i znajomość słownictwa musi się wznieść na wyższe rewiry. Natomiast minus jest przede wszystkim taki, że nie można popuścić nieco wodzy fantazji tylko trzymać się konwencji i dopełnić wszelkich formalności. Każdy, kto pisał jakiekolwiek prace dyplomowe mniejsze lub większe, dobrze wie o co chodzi. Pewien styl jest narzucany odgórnie i należy się go trzymać.
Zdarza się, że takim tekstem na zamówienie może być opowiadanie na konkurs, ponieważ tutaj też dość często trzeba się trzymać wytycznych i naszą nieokiełznaną wyobraźnię i pasję wrzucić w odpowiednie tory. I to nie zawsze wychodzi nam na złe. Wyznaczone ramy konwencji wymagają od nas większej kreatywności niż pisanie po to żeby pisać i żeby coś napisać. A chyba warto jednak pisać rzeczy mające duszę 😉 Czego usilnie staram się pilnować! A co z tego wychodzi... 😉

Komentarze