Żadna dobra historia bez typa spod ciemnej gwiazdy i konkretnego czarnego charakteru obejść się nie może. W końcu odwieczna walka Dobra ze Złem, Światłości z Mrokiem, towarzyszy nam nieustannie. Nic więc dziwnego, że Ciemna Strona Mocy od zawsze fascynuje autorów książek, filmów, gier, obrazów... I nie chodzi tylko o kryminały, thrillery czy horrory, ponieważ również fantasy ubiera się czasem w mroczne barwy.
 |
| Diablo 3/źródło: Blizzard |
Ta odmiana fantastyki to, jak nie trudno się domyślić, dark fantasy. Łączy ona w sobie elementy z pogranicza horroru i fantasy. Odznacza się tym, że typowe dla makabry stwory, takie jak wampiry czy wilkołaki, nabywają cech bardziej ludzkich wraz z typową dla człowieka motywacją.
W tym klimacie moje mroczne serduszko ucieszyła ostatnio książka Marcina Podlewskiego Księga zepsucia. Jak widać już sam tytuł zionie odpowiednimi emocjami 😃 Cała historia zaczyna się dość oryginalnie, bo od mroków więziennej rzeczywistości, w którą główny bohater, Malkolm Rudecki, zostaje wciągnięty, ponieważ zabił morderców ciężarnej żony i krzywdzicieli córki. Pośród współwięźniów oczekuje na wyrok za swoje czyny i wydaje się, że nie może już być gorzej. Jednak w jakiś magiczny sposób (nie zostało to jeszcze wyjaśnione, ponieważ to dopiero pierwszy tom historii) trafia na Theę – świat, w którym Zło wygrało w walce z Dobrem. Na Thei cały porządek życia wydaje się odwrócony, gdyż tutaj jedynym prawem jest prawo Ciemności. Tak zaczyna się przygoda Malkolma.

Powieść Podlewskiego czyta się bardzo przyjemnie i sprawnie. Autor cyklu sci-fi Głębia bardzo dobrze poradził sobie z kolejnym wyzwaniem jakim była/jest powieść fantasy. Thea stworzona przez autora może zrobić niezły mętlik w głowie czytelnika, przyzwyczajonego do typowego świata fantastycznego bliższego opowieściom rodem ze średniowiecza. Jednak całość wypada świetnie i osobiście będę wyczekiwać kolejnych tomów, bo po pierwszym raz, że mam niedosyt dobrej historii; dwa chcę koniecznie wiedzieć, co się wydarzy; a trzy mnożące się pytania postawione przed Malkolmem, domagają się konkretnych wyjaśnień.
Dark fantasy to kolejny, po przedstawionym wcześniej
Urban fantasy, odcień na palecie barw fantastycznych, który jest wart poznania. W końcu Światło nie może istnieć bez Ciemności 😉
*tytuł posta nawiązuje do filmu
Miasteczko Twin Peaks. Ogniu krocz za mną, który jest prequelem do serialu
Twin Peaks. Wyszło mi to zupełnie nieświadomie.
Komentarze
Prześlij komentarz
Chcemy tylko kulturalnych komentarzy!