Przejdź do głównej zawartości

Celujemy

A po co? A na co?

Powiedziano mi, że warto, aby blog miał swój cel, żeby czytelnicy wiedzieli po co to wszystko. Na pewno mogę napisać czym ten projekt nie będzie. Raczej nie znajdziecie tutaj typowych recenzji albo wykładów na tematy różne, ponieważ takich blogów i miejsc jest dość dużo i prowadzą je często osoby, które robią swoją robotę znacznie lepiej niż ja. Stawiam na luźne podejście do tematyki około fantastycznej i nie tylko. Takie pisanie bez spiny, bez zadęcia. Może dodatkowo pojawi się tutaj kilka małych podprojektów, ale to się jeszcze okaże. Cel jest jeden: radośnie ująć to, co się ma w głowie i ucieszyć tym kogoś. Wszystkie teksty są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej, stąd wszelkie niedociągnięcia to mea culpa, mea maxima culpa. Strona może ulegać jeszcze niewielkim przeobrażeniom w trakcie transmisji 😉

#31

Bycie wytrwałym to ciężka sprawa. Samo motywacja czasem przypomina walkę o przetrwanie. A mimo to, chyba każdy wie, że warto być wytrwałym w swoich planach i dążeniach. Nawet, jeśli idzie jak po grudzie.
W parku niedaleko rośnie wierzba. Jednak nie jest to pierwsza lepsza wierzba z brzegu. Jest dość szczególna, wyjątkowa. Głównie, dlatego, że tak właściwie to jest jej już pół a nawet powiedziałabym, że mniej. Ma oznaki nadpalenia (w parku bawi się dość szczególne towarzystwo spod znaku kapsla i zakrętki, ale jest też opcja, że piorun zrobił swoje) a do tego dziurę. I pomimo tego wszystkiego ona dalej, co wiosnę zakwita, wypuszcza nowe listki. Na przekór ekipy z zieleni miejskiej wciąż jest w parku, chociaż niemal, co roku widzę, że oznaczają ją do wycinki.


Dla mnie ta wierzba jest takim symbolem wytrwałości i nieustępliwości. Dla mnie, mimo tych wszystkich uszkodzeń, jest piękna. Te niedociągnięcia w urodzie pokazują jedynie jak wiele przeszła, by znaleźć się w tym, może nie miejscu, ale czasie. Bo pomimo trudów, dalej trwa i co roku, a raczej o każdej porze roku, mnie zadziwia tą niezłomnością w trwaniu przy swoim. I tak sobie myślę, że właśnie ta skromna wierzba powinna być motywacją do wytrwałości w codziennych zadaniach, w realizowaniu planów, w spełnianiu marzeń...
Trudno jest być wytrwałym i nieustannie zmotywowanym. Szczególnie, że dziś tak łatwo się krytykuje pracę innych niż ją docenia. Zwyczajnie ciężko powiedzieć coś dobrego o czymś, co ma predyspozycje do zostania składową dna Rowu Mariańskiego pod grubą warstwą mułu. To fakt. Ale czy naprawdę warto tak szybko przekreślać czyjąś pracę i ambicje, jak numery w Lotto? Nie jest łatwo wytrwale dążyć do celu, zachowując przy tym zdrowie psychiczne, które krytycy tak łatwo niszczą, zapominając, że ktoś włożył w to całe swoje serce.
Od czasu, kiedy ubzdurało mi się pisać, wysyłałam te efekty to tu, to tam na konkursy i do wydawnictw. Wynik był różny. W ostatnim konkursie, do którego powstała Jaffa liczyła się opinia innych bywalców portalu. I tu zwyczajnie (jak to często w życiu bywa) sprawdziła się zasada: nie masz popleczników, nie masz wyników. Użytkownicy oczywiście dorzucali swoje komentarze i wtedy przyznaję trudno było trwać przy swoim i odpowiadać tak, żeby nikogo nie urazić, bo jednak nawet w sieci wypada być Kulturalnym przez duże K a nie przez małe q. I jak zwykle ilu ludzi, tyle opinii, a najważniejsze, żeby wyłuskać z nich te wartościowe, które budują i prowadzą do lepszego.
Trzeba wytrwale pracować nad tym, na czym nam zależy. Dobra robota zawsze się obroni a wykonując ją będę myśleć o tej wierzbie, która wytrwałością zawstydza. A ja pewnie znowu spróbuję, bo to też w pewnym sensie małe zwycięstwo, skoro znowu coś powstało z niczego.

Komentarze