Powiedziano mi, że warto, aby blog miał swój cel, żeby czytelnicy wiedzieli po co to wszystko. Na pewno mogę napisać czym ten projekt nie będzie. Raczej nie znajdziecie tutaj typowych recenzji albo wykładów na tematy różne, ponieważ takich blogów i miejsc jest dość dużo i prowadzą je często osoby, które robią swoją robotę znacznie lepiej niż ja. Stawiam na luźne podejście do tematyki około fantastycznej i nie tylko. Takie pisanie bez spiny, bez zadęcia. Może dodatkowo pojawi się tutaj kilka małych podprojektów, ale to się jeszcze okaże. Cel jest jeden: radośnie ująć to, co się ma w głowie i ucieszyć tym kogoś. Wszystkie teksty są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej, stąd wszelkie niedociągnięcia to mea culpa, mea maxima culpa. Strona może ulegać jeszcze niewielkim przeobrażeniom w trakcie transmisji 😉
Nie wiem, czy wiecie, ale to coś w tej bani metr nad ziemią (w moim przypadku jest to metr, więc weźcie indywidualną miarę) też potrzebuje odpowiedniego treningu. I nie mam na myśli tylko treningu umysłowego, czyli: czytania, rozwiązywania krzyżówek i innych zagadek (jak na przykład znajdowanie sensu w mailach), wszelkiego typu rozrywek intelektualnych, planszówek, gier logicznych; ale również zwyczajnego, staromodnego ruchu. A do tego ważne jest to, co jemy, bo podobno jesteśmy tym, czym się karmimy, więc chyba zostanę nową krówką Milki 😂
Nasza nadzwyczajna jednostka głównodowodząca prowadzi dość tajemniczy i złożony tryb bytowania, skoro aż tyle różnych czynników ma wpływ na jej prawidłowe funkcjonowanie. Zresztą badania (pewnie amerykańskich naukowców) dowodzą, że człowiek nawet nie jest w stanie wykorzystywać w pełni potencjału drzemiącego w mózgu. Podejrzewam po cichu, że wynika to z dość prostej przyczyny - nie dalibyśmy rady ogarnąć tego, co by się wtedy wyprawiało. A poza tym nie od dziś wiem, że nadmiar informacji szkodzi zdrowiu. Szczególnie psychicznemu 😋
Jedno, co trzeba sobie definitywnie uświadomić i wbić w pamięć w Dniu Mózgu, to to, że wszystko, co robimy, czym się zajmujemy, co jemy, czy się wysypiamy ma wpływ na jednostkę centralną naszego istnienia. Nie można więc zapomnieć, że czasem oprócz ślęczenia nad książkami i zadaniami, warto wypuścić się na spacer, rozruszać kości a tym samym pobudzić neurony do działania. Mam tylko nadzieję, że pogoda zacznie sprzyjać do tego sposobu wsparcia mózgu, który czasem nie ma z nami lekko.
Warto zadbać o prawidłowy rozwój całego ciała a nie tylko jego wybranych partii, stąd wysyłajmy nasz mózg na fitness i inne crossfity. Zaszkodzić mu to raczej nie zaszkodzi a tylko pomoże ogarnąć ten świat. A jeśli chcecie się dowiedzieć czym różni się mózg kobiety od mózgu mężczyzny... polecam spojrzeć na poniższy filmik 😄
Komentarze
Prześlij komentarz
Chcemy tylko kulturalnych komentarzy!