Powiedziano mi, że warto, aby blog miał swój cel, żeby czytelnicy wiedzieli po co to wszystko. Na pewno mogę napisać czym ten projekt nie będzie. Raczej nie znajdziecie tutaj typowych recenzji albo wykładów na tematy różne, ponieważ takich blogów i miejsc jest dość dużo i prowadzą je często osoby, które robią swoją robotę znacznie lepiej niż ja. Stawiam na luźne podejście do tematyki około fantastycznej i nie tylko. Takie pisanie bez spiny, bez zadęcia. Może dodatkowo pojawi się tutaj kilka małych podprojektów, ale to się jeszcze okaże. Cel jest jeden: radośnie ująć to, co się ma w głowie i ucieszyć tym kogoś. Wszystkie teksty są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej, stąd wszelkie niedociągnięcia to mea culpa, mea maxima culpa. Strona może ulegać jeszcze niewielkim przeobrażeniom w trakcie transmisji 😉
Mario Puzo w swojej powieści Ostatni don napisał, że słowa są jak pierdnięcie na wietrze, ponieważ to czyny człowieka świadczą o nim, definiują go. Słowa rzeczywiście są jak pierdnięcie komara, ale osobiście cenię sobie ludzi, którzy są wierni danemu słowu, którzy wypowiadanym słowem ukazują prawdę o sobie i swoich przekonaniach (chociaż nie zawsze muszę się z nimi zgadzać), dla których słowo nie jest sposobem manipulacji rzeczywistości, czy drugim człowiekiem. W Międzynarodowym Dniu Pisarzy należy stwierdzić jednoznacznie, że słowo ma znaczenie i ma moc.
Używając słów pisząc, czy mówiąc wpływamy na odbiorcę, czy tego chcemy czy nie. Dobrze, jak za głoszonymi słusznymi tezami idą odpowiednie czyny, nadające słowom sens, głębsze znaczenie, wartość, prawdziwość. Każdy pewnie może przyznać, czy przytoczyć sentencje, zasłyszane wypowiedzi, które miały na niego ogromny wpływ. Zostały one wyryte w pamięci, a często i w sercu. Zmieniły nasze postępowanie lub wręcz uratowały przed upadkiem, czy dalszym popadaniem w rozpacz. Taką to właśnie niezwykłą moc ma słowo.
Nie wiem na ile pisarze zdają sobie sprawę z oddziaływania ich twórczości na innych, ale tak się właśnie dzieje. Niektórzy, tak jak na przykład pani Rowling od Pottera, pewnie zauważyli to dobitnie (kiedy dzieciaki zaczęły czytać więcej, bo wreszcie na rynku czytelniczym pojawiło się coś nowego dla nich). Zaskakujące jest to, że zlepek znaków tworzący słowo, słowa tworzące zdania, zdania tworzące akapity, akapity tworzące strony, strony tworzące rozdziały i wreszcie rozdziały tworzące książki, tak naprawdę budują całe rzeczywistości. Ukazują świat innym. Pozwalają doświadczać emocji. Uczą właściwych i niewłaściwych postaw. Kształtują charakter i wyobraźnię.
Słowa to istota komunikacji międzyludzkiej, budujące więzi oraz zależności (te ostatnie jakoś mi się negatywnie kojarzą, ale pewnie zależy to od kontekstu) pomiędzy nami. Warto dbać, aby nasza komunikacja utrzymywała przyzwoity poziom, żeby magia i moc słów (nawet tych negatywnych) więcej budowała, niż niszczyła. I najważniejsze: żeby za słowami nie kryła się pustka, lecz czyny, ponieważ same słowa to często tylko pierdnięcie komara we wszechświecie. A smród złych słów niesie się na wiele kilometrów i może wniknąć w nas na długo.
*Tytuł posta zaczerpnięty z piosenki włoskiej (a jakże!) piosenkarki Noemi Sono solo parole (To tylko słowa).
Komentarze
Prześlij komentarz
Chcemy tylko kulturalnych komentarzy!