Powiedziano mi, że warto, aby blog miał swój cel, żeby czytelnicy wiedzieli po co to wszystko. Na pewno mogę napisać czym ten projekt nie będzie. Raczej nie znajdziecie tutaj typowych recenzji albo wykładów na tematy różne, ponieważ takich blogów i miejsc jest dość dużo i prowadzą je często osoby, które robią swoją robotę znacznie lepiej niż ja. Stawiam na luźne podejście do tematyki około fantastycznej i nie tylko. Takie pisanie bez spiny, bez zadęcia. Może dodatkowo pojawi się tutaj kilka małych podprojektów, ale to się jeszcze okaże. Cel jest jeden: radośnie ująć to, co się ma w głowie i ucieszyć tym kogoś. Wszystkie teksty są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej, stąd wszelkie niedociągnięcia to mea culpa, mea maxima culpa. Strona może ulegać jeszcze niewielkim przeobrażeniom w trakcie transmisji 😉
Drugoplanowe postacie czy wydarzenia w każdej dobrej historii odgrywają istotną rolę. Czasem to właśnie od nich zależy więcej niż od głównych postaci. A często też drugoplanowcy zbierają więcej sympatii od publiczności niż ci, co stoją w centrum zainteresowania. Jednak bardzo rzadko drugi plan dostrzegamy w pierwszej chwili. To, co na drugim planie, w tle, najczęściej nam umyka i dopiero w powtórce zauważamy, co się tam właściwie wyprawia. A dzieje się tam czasem dosyć sporo.
Dla mnie tłem wielu moich poczynań jest oczywiście muzyka. Zresztą jest tak pewnie dla wielu z nas, bo przecież radio jest nieodłącznym towarzyszem śniadań, podróży i wszelkich innych działań. Muzyka jest obecna w filmach, serialach czy grach komputerowych, w których jeszcze nie tak dawno odgrywała tylko i wyłącznie rolę drugoplanową i była jedynie tłem. Dziś myślę, że sprawa wygląda nieco inaczej i twórcy zaczynają przykładać znacznie większą wagę do dźwięków towarzyszących obrazom, które uwypuklają emocje, wprowadzają odpowiedni nastrój, potęgują uczucie przerażenia. Dochodzi czasem do tego, że film zapada w pamięć widzom tylko i wyłącznie z racji fantastycznej ścieżki filmowej a muzyka z gry komputerowej staje się chętnie kupowana jako dodatek.
Oczywiście nie stronię od słuchania przy pracy różnych dobrych dźwięków muzyki ogólnoobiegowej (czasem też dość niszowej, szczególnie dla polskich rozgłośni radiowych), jednak nadal najczęściej towarzyszy mi muzyka filmowa lub z gier komputerowych. Robi mi odpowiedni klimat niezbędny do tego, żeby się skupić, żeby nabrać werwy do działania, żeby nie zasnąć albo czasem też pozwolić myślom odpłynąć, żeby znaleźć rozwiązanie problemu - generalnie to taki standard, że pracując nad czymś się tylko irytuję a po zrobieniu małej przechadzki (facciamo quattro passi?) lub podczas myślenia o czymś innym znajduję wyjście z sytuacji. W związku z tym mam kilka (wybrałam dosłownie kilka) wypróbowanych motywów muzycznych, których lista oczywiście stale rośnie i aktualizuje.
Otworzę stawkę nazwiskiem Hans Zimmer. I dla większości będzie wszystko jasne jak jeszcze dodam: Gladiator, Król lew, Interstellar, Blade Runner 2049 czy ostatnia trylogia filmów o Batmanie. Zimmer tworzy bardzo wyraziste ścieżki dźwiękowe, pełne emocji, mocy. Podczas jazdy samochodem spróbujcie kiedyś sobie odpalić poniższe nagrania - zobaczycie jak Was "konie" poniosą (oby tylko nie za mocno i nie napotkały na patrol niebieskich przeciwników 😋):
Następnym w kolejce jest, można powiedzieć, wychowanek Zimmera, ponieważ szkolił się u niego i razem też, z tego, co kojarzę stworzyli jakieś miłe dźwięki. Chodzi o Lorne Balfe, z którym poznałam się podczas filmu Ghost in the shell (dla mnie osobiście bardzo niedoceniony film, ale to już na inną opowieść). Później podobne melodyjnie utwory znalazły się w Mission: Impossible - Fallout. Każdy z twórców ma swoją wizytówkę, więc po kilku dźwiękach czy frazie melodii poznajemy ulubieńca bez trudu, jak i w tym przypadku.
W ostatnich dniach jednak zasłuchuję się w muzykę autorstwa Maxa Richtera z filmu Maria, królowa Szkotów. Autor stworzył przepiękny klimat, w którym ma się wrażenie przebywania na zielonych wzgórzach Szkocji czy w zamkowych komnatach na dworze samej królowej.
To, co w tle jest równie istotne jak to, co na pierwszym planie, ponieważ tło spaja wszystko w całość i nadaje głębi, bogactwa. Ważne żeby drugoplanowość współgrała z resztą i tworzyła przepiękną kompozycję.
Komentarze
Prześlij komentarz
Chcemy tylko kulturalnych komentarzy!