Przejdź do głównej zawartości

Celujemy

A po co? A na co?

Powiedziano mi, że warto, aby blog miał swój cel, żeby czytelnicy wiedzieli po co to wszystko. Na pewno mogę napisać czym ten projekt nie będzie. Raczej nie znajdziecie tutaj typowych recenzji albo wykładów na tematy różne, ponieważ takich blogów i miejsc jest dość dużo i prowadzą je często osoby, które robią swoją robotę znacznie lepiej niż ja. Stawiam na luźne podejście do tematyki około fantastycznej i nie tylko. Takie pisanie bez spiny, bez zadęcia. Może dodatkowo pojawi się tutaj kilka małych podprojektów, ale to się jeszcze okaże. Cel jest jeden: radośnie ująć to, co się ma w głowie i ucieszyć tym kogoś. Wszystkie teksty są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej, stąd wszelkie niedociągnięcia to mea culpa, mea maxima culpa. Strona może ulegać jeszcze niewielkim przeobrażeniom w trakcie transmisji 😉

#13

Jak często o tym myślę? Za często. Zdecydowanie za często. I nie jest to coś, o czym myśli się lekko, bo jednak wiąże się to z poświeceniem. Ale nic na to nie mogę poradzić. Za bardzo mnie to kusi. Przyciąga nieustannie moją uwagę.
Myślę o tym jadąc samochodem. Pojawia się to samo, zwyczajne pytanie: co by było gdyby… Nieświadomie dociskam pedał gazu do podłogi. Samochód przyspiesza i wydaje się, że już nic nie jest w stanie mnie zatrzymać.
Myślę o tym wychylając się przez okno. Przecież to takie łatwe. Nikt nawet nie zauważy. Nikt tego nie odczuje. To tylko jedno, nikłe pragnienie, które tak łatwo można spełnić. Nie wymaga ono wcale wiele. To jest łatwiejsze niż się wydaje.
Idąc ulicą nieustannie o tym myślę. Nie daje mi to spokoju. Głos w mojej głowie wciąż szepcze: Teraz! Zrób to teraz! Dlaczego by nie? Jednak chwila zawahania i czar pryska. Ktoś by zauważył, zwrócił uwagę, że coś jest nie tak.
Myślę o tym z każdym uderzeniem serca. Ta jedna, mała, niepozorna, ale jak bardzo nieznośna idea staje się mym obłędem. Moim jedynym sensem istnienia. A co by było gdyby… Byłoby to jak nowa przygoda, w którą można by się było zagłębić bez reszty. Nowa przygoda tylko i wyłącznie dla mnie. Dla nikogo innego. Bo nikt inny tego nie odczuje tak, jak ja.
A ty, jak często o tym myślisz? Sądzisz pewnie, że nikt na to nie zwraca uwagi, że nikogo to nie obchodzi. A jednak ludzie patrzą.
Jak często więc o tym myślisz, co? Powiedz, jak często myślisz o kupnie nowej książki?

Komentarze