Myślę, że postaci Stana Lee nie trzeba przedstawiać, szczególnie fanom komiksów. Jednak dla tych, którzy zastanawiają się kim jest Stan Lee, wystarczy jedno słowo: Marvel. Marvel Stanem Lee stoi. A raczej stało, ponieważ zmarło mu się w zeszłym roku...
Stan Lee jest ojcem lub współojcem wielu postaci ze stajni Marvela i wydaje mi się, że bardzo dużo osób jest mu wdzięcznych za powołanie ich do komiksowego, a później filmowego życia. Na pewno każdy ma swoich ulubionych bohaterów oraz bohaterki. Na pewno każdy by chciał chociaż przez chwilę posiadać jakieś supermoce he he.
 |
| bohaterowie Marvela/Źródło: static.posters.cz |
Osobiście mam kilka ulubionych postaci. Przede wszystkim Logan Wolverine ze składu X-Menów (Hugh Jackman jest GENIALNY!), Kapitan Ameryka, Czarna Wdowa (nawiasem mówiąc i pisząc przydałoby się wypromować więcej przedstawicielek damskiej części superbohaterskiego światka - czekam na Kapitan Marvel w marcu w kinach), Storm, Czarna Pantera, Thor, Loki, Bruce Banner, Doctor Strange, Strażnicy Galaktyki... Mogłabym tak wymieniać i wymieniać, a to i tak będzie dopiero wierzchołek góry marvelowej, w której każdy znajdzie kawałek dla siebie. I to jest chyba najlepsze, ta różnorodność postaci. Universum Marvela jest bogate w opowieści o zwykłych ludziach, stających się nagle niezwykłymi czy to przez zdolności wyćwiczone, jak w przypadku Czarnej Wdowy; czy to przez zdolności nabyte podczas jakieś przemiany czy eksperymentu - Kapitan Ameryka, Spider-Man; czy też dzięki wsparciu technologii - Iron Man, Ant-Man. No i nie zapominajmy o boskiej kategorii, czyli umiejętnościach Lokiego i Thora oraz pozostałej ekipy wprost z nordyckich mitów.
Najbardziej cenię sobie twórczość Stana Lee za pokazanie rozwoju postaci i uczłowieczenia bohaterów, którzy nie zawsze byli dobrzy, którzy tak jak i my mają swoje wzloty i upadki. Za bardzo duży plus uważam też kreacje aktorskie w filmach marvelowskich. Dbałość o szczegóły, a przede wszystkim o obsadzanie tych samych aktorów do ról poszczególnych postaci, co pozwala stworzyć dobrą więź z bohaterem. Gdyby mi co film zmieniali obsadę, to ciężko byłoby to strawić, w niektórych przypadkach nawet bardzo ciężko. Ta ciągłość daje postaci stabilność, a widzowi przyjemność i chyba później ciężko sobie inaczej wyobrażać danego bohatera czy bohaterkę niż właśnie przez pryzmat filmu (tacy są dobrzy!). Jednak mi to w zupełności nie przeszkadza, ponieważ uważam, że ekipę marvelowską dobrali w punkt i dzięki temu każdy seans to czysta przyjemność oraz kumulacja emocji od tych pozytywnych i lekkich (przezabawne teksty i sytuacje) do tych poważnych (jak ostatnia część
Avengers: Infinity War wciskająca w fotel swoją powagą i dramatem wojny totalnej). To wszystko tworzy tak cudowną całość, że postacie stworzone dawno temu na papierze wychodzą poza jego ramy i zostają z nami na bardzo, bardzo długo.
 |
| Avengers: Infinity War/źródło: www.imdb.com |
Pozostaje tylko trzymać bardzo mocno kciuki, żeby to wszystko, co wypracował Stan Lee, nie odeszło wraz z nim, a wręcz jeszcze lepiej prosperowało i tak jak dziś, dawało olbrzymią moc pozytywnej energii czytelnikom i widzom na całym świecie. Żeby to wszystko zwyczajnie nie pieprzło. Amen.
Komentarze
Prześlij komentarz
Chcemy tylko kulturalnych komentarzy!