Wędrując ostatnio po internecie, znalazłam bardzo interesujący wywiad z Robin Hobb, skierowany z założenia dla początkujących pisarsko osób, chociaż pewnie przyda się również i tym doświadczonym. A podejrzewam, że główna rada autorki przegenialnych cykli o Bastardzie i Błaźnie (
Uczeń skrytobójcy, Królewski skrytobójca, Wyprawa skrytobójcy...) może być z powodzeniem zastosowana w jakimkolwiek zamierzeniu życiowym.
Robin Hobb to pisarka, potrafiąca oddać swoje postacie w tak realny sposób, że kiedy one cierpią, cierpi się razem z nimi; kiedy one doznają radości, czytelnik czuje ją bijącą ze stron powieści. Historia wspomnianego Bastarda jest bardzo prawdziwa i życiowo słodko-gorzka. Nie ma w niej upiększania rzeczywistości, nie ma prześlizgiwania się po niewygodnych tematach. Autorka w swych książkach jest, w mojej opinii, przede wszystkim szczera i kreuje bohaterów oraz cały świat ze szczegółami, oddając klimat i charakter miejsc. Jednym słowem (a raczej trzema): potrafi zaczarować słowami.
Ale wracając do wywiadu, Robin Hobb radzi pisarzom, żeby nie czekali na właściwy moment do tworzenia, na właściwe warunki biometeo i okoliczności przyrody, które sprowokują, że będziemy działać. Absolutnie wręcz namawia do porzucenia planowania swoich działań i robić coś teraz, w tej chwili. Mieć zawsze przy sobie jakiś notatnik i atakować temat, bo tak naprawdę nigdy nie będzie dobrego momentu do rozwijania czy zaczynania swoich pasji, planów, marzeń... zawsze coś może stanąć nam na drodze, więc czemu nie wykorzystać nawet tych małych, drobnych chwil pomiędzy? Szczególnie w dzisiejszym świecie, kiedy technologię mamy na dość dobrym poziomie, nawet jak na rok Blade Runnera 😉; i to właśnie ona może nas wesprzeć, a na pewno powinna wspierać a nie pochłaniać na nieustannym siedzeniu z nosem w portalach społecznościowych czy innych takich pożeraczach czasu, które sprawdzamy kompulsywnie, wiedząc, że się nic nie zmieniło w ciągu ostatnich pięciu minut.
W tej niewielkiej radzie, żeby działać od teraz jest dużo racji. Tylko człowiek leniwy jest. Za dużo myśli. Wymówek szuka. A potem się dzieje jak z postanowieniami noworocznymi typu: będę żreć mniej, że pompony w połowie miesiąca opadają i znowu nie wychodzi. Bo oprócz wdrażania rady, że teraz, że już, że w tej chwili... to jeszcze ważna jest motywacja, wciągnięcie się w plan, systematyczność. Ponoć przyzwyczajenie się do czegoś człowiekowi zajmuje 21 dni, a potem daną czynność wykonuje już z automatu. I może dobre jest podejście stawiania sobie celów krótkoterminowych, że coś będziemy robić, powiedzmy sobie przez tydzień, ale tak każdego dnia. A z czasem... minie te 21 dni i nim się człowiek obejrzy, coś nam wejdzie w dobry nawyk. Czego należy nam sobie życzyć.
Cały wywiad jest do przeczytania pod poniższym linkiem, ale że udało mi się w swoim życiu nauczyć parlać po italiańsku (winą za to obarczam Tolkiena, bo zachciało mi się przeczytać Władcę Pierścieni po włosku) to wywiad zdarzyło mi się właśnie w tym cudownym i zacnym języku Monici Bellucci przeczytać (do dziś pamiętam z zajęć włoskich zdanie: Monica Bellucci e' tutta curve 😁 i zanim się rozpędzicie przetłumaczę szybko, że ma krągłości). Muszę się znowu wdrożyć i ćwiczyć, żeby nie zapomnieć jak on pięknie brzmi.
https://www.fantasymagazine.it/29459/robin-hobb-a-lucca-comics-and-games-esorta-i-giovani-scrittori-write-here-right-now
Komentarze
Prześlij komentarz
Chcemy tylko kulturalnych komentarzy!