Przejdź do głównej zawartości

Celujemy

A po co? A na co?

Powiedziano mi, że warto, aby blog miał swój cel, żeby czytelnicy wiedzieli po co to wszystko. Na pewno mogę napisać czym ten projekt nie będzie. Raczej nie znajdziecie tutaj typowych recenzji albo wykładów na tematy różne, ponieważ takich blogów i miejsc jest dość dużo i prowadzą je często osoby, które robią swoją robotę znacznie lepiej niż ja. Stawiam na luźne podejście do tematyki około fantastycznej i nie tylko. Takie pisanie bez spiny, bez zadęcia. Może dodatkowo pojawi się tutaj kilka małych podprojektów, ale to się jeszcze okaże. Cel jest jeden: radośnie ująć to, co się ma w głowie i ucieszyć tym kogoś. Wszystkie teksty są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej, stąd wszelkie niedociągnięcia to mea culpa, mea maxima culpa. Strona może ulegać jeszcze niewielkim przeobrażeniom w trakcie transmisji 😉

#2

Wpatrywałam się ostatnio w mój przepastny regał i na moje dzikie zbiory książkowe. Kontemplacja bez większej przyczyny (jara mnie widok pięknych książek 😎) i wpadła mi w oko jedna ciekawa sprawa. Bez większego zastanowienia książki Rafała Dębskiego (w cudnym wydaniu) Jadowity miecz i Kiedy Bóg zasypia ułożone grzbietem do widza tworzą... naszą, własną, biało-czerwoną flagę. To sprowokowało mnie do lekkiej zadumy nad tym jak to autorzy fantastyki potrafią pięknie i umiejętnie łączyć wydarzenia historyczne z opowieściami rodem z legend i koszmarów lub pokazując alternatywną rzeczywistość, mającą swoje korzenie w historii.


Przykładów takich książek pewnie każdy czytelnik i pasjonat może podać wiele, ponieważ tak naprawdę każda fabuła zawiera w sobie pierwiastki wydarzeń, które zna autor z autopsji lub z wiedzy nabytej. Ale to już jest dobry temat na wykład typu: kreacja świata w powieści a doświadczenie autora albo językowy obraz świata w powieściach. Praca magisterska jednak w człowieku czasem zostaje na całe życie 😉
Zdarzyło mi się akurat w zeszłym roku mieć przyjemność czytania kilku książek fantastycznych właśnie z historią Polski w tle, bo powiedzmy sobie, że zawęzimy nieco rejony geograficzne i skupimy się na naszym najbliższym poletku. I tak oto wracamy do Rafała Dębskiego.
Przyznam się, że przed Kiedy Bóg zasypia nie miałam okazji przeczytać żadnej z książek tego autora i mile mnie zaskoczył doskonałym połączeniem wydarzeń z początków powstawania państwa polskiego oraz elementów fantastycznych. Czasy Mieszka, gdzie legenda goni legendę a ówczesna rzeczywistość przeplata się z gusłami, pogańskimi wierzeniami. Doskonałe podwaliny do budowania niespotykanych historii. Są to, powiedzmy sobie szczerze, dość mroczne czasy dla Polski i trudne, ponieważ jest to początek tworzenia się jednego państwa i jednoczenia społeczeństwa poprzez wprowadzanie wiary chrześcijańskiej. Jak to się udało, wiadomo z historii. Jedno jest dla mnie pewne, że autorowi bardzo dobrze udało się uchwycić klimat ścierania się religii chrystusowej z wierzeniami pogańskimi, które w mieszkowych czasach cieszyły się jeszcze dość ogromną popularnością.
I tak w obydwu powieściach znajdujemy się w centrum wydarzeń obok postaci historycznych, wyimaginowanych oraz stworów rodem z najmroczniejszych legend. Klimat i akcja myślę zadowolą wielu czytelników. A do tego w tekście trafia się kilka bardzo mądrych perełek. Osobiście lubię kiedy można cytatem zarzucić wprost z ulubionej powieści (męczę tym innych 😁)
Z niecierpliwością wypatruję kolejnych części cyklu – mój regał znowu napęcznieje albo w końcu zacznę zbierać na nowy.
A teraz wprost z mroków mieszkowych, skaczemy dalej w polską historię do czasów, kiedy tak właściwie nasze państwo nie istniało. Miało się dopiero ponownie narodzić i wyzwolić spod okupacji rosyjskiej z początku XX wieku. Właśnie w takich okolicznościach przyrody, Adam Przechrzta swoim cyklem o adepcie sztuk alchemicznych wprowadza czytelnika wprost w środek wydarzeń w Warszawie, gdzie demony i carscy oficerowie potrafią być nie lada zagrożeniem dla zwykłego obywatela. Walka o wolność narodu splata się jednocześnie z walką o wolność od, dosłownie, demonicznych zagrożeń.
Cykl Materia Prima, w skład którego wchodzą trzy powieści: Adept, Namiestnik oraz Cień; był także moim pierwszym zetknięciem z autorem jak we wcześniej opisywanym przypadku Dębskiego. Przyjemność z lektury okazała się być przednia i można by się było czepiać pewnych niedociągnięć czy elementów, jakie początkowo drażnią, ale w sumie po co, skoro akcja chwyta w demoniczne łapy a całość osadzona jest doskonale w klimacie historycznie ważnym dla Polski. Na pewno zapoluję na kolejne książki Adama Przechrzty.

Na koniec do tego krótkiego i subiektywnego zestawienia trafia powieść Krzysztofa Piskorskiego Czterdzieści i cztery (a imię jego czterdzieści i cztery). I tak się akurat złożyło, że jest to kolejny dla mnie nowy autor.
Powieść Czterdzieści i cztery jest niejako kontynuacją poprzedniej Zadry (która oczekuje u mnie na przeczytanie w momencie pisania tych słów). Wprowadza nas w wiek XIX, w czasy Juliusza Słowackiego, powstań mających na celu odrodzenie państwa polskiego. Jednak z taką małą, drobną różnicą, że... jest to nieco alternatywna wersja naszej historii. I tutaj mamy technologiczną rewolucję. Światem rządzi energia próżni, którą wykorzystano do różnych celów a między innymi do tworzenia bram etherowych łączących Europę z nowymi światami.
Podejście do historii Polski jest bardzo nowatorskie. Autor umiejętnie wplata postacie i wydarzenia historyczne w alternatywną rzeczywistość. Czterdzieści i cztery to książka zaskakująca i warta przeczytania.
W tym krótkim tekście udało mi się bazować tylko na kilku powieściach, a moglibyśmy tak wymieniać i wymieniać dość długo... Jednak dość dobrze myślę zostało ukazane połączenie fantastyki i historii naszej Niepodległej.

Komentarze