Wpatrywałam się ostatnio w mój przepastny regał i na moje dzikie zbiory książkowe. Kontemplacja bez większej przyczyny (jara mnie widok pięknych książek 😎) i wpadła mi w oko jedna ciekawa sprawa. Bez większego zastanowienia książki Rafała Dębskiego (w cudnym wydaniu)
Jadowity miecz i
Kiedy Bóg zasypia ułożone grzbietem do widza tworzą... naszą, własną, biało-czerwoną flagę. To sprowokowało mnie do lekkiej zadumy nad tym jak to autorzy fantastyki potrafią pięknie i umiejętnie łączyć wydarzenia historyczne z opowieściami rodem z legend i koszmarów lub pokazując alternatywną rzeczywistość, mającą swoje korzenie w historii.

Przykładów takich książek pewnie każdy czytelnik i pasjonat może podać wiele, ponieważ tak naprawdę każda fabuła zawiera w sobie pierwiastki wydarzeń, które zna autor z autopsji lub z wiedzy nabytej. Ale to już jest dobry temat na wykład typu: kreacja świata w powieści a doświadczenie autora albo językowy obraz świata w powieściach. Praca magisterska jednak w człowieku czasem zostaje na całe życie 😉
Zdarzyło mi się akurat w zeszłym roku mieć przyjemność czytania kilku książek fantastycznych właśnie z historią Polski w tle, bo powiedzmy sobie, że zawęzimy nieco rejony geograficzne i skupimy się na naszym najbliższym poletku. I tak oto wracamy do Rafała Dębskiego.
Przyznam się, że przed Kiedy Bóg zasypia nie miałam okazji przeczytać żadnej z książek tego autora i mile mnie zaskoczył doskonałym połączeniem wydarzeń z początków powstawania państwa polskiego oraz elementów fantastycznych. Czasy Mieszka, gdzie legenda goni legendę a ówczesna rzeczywistość przeplata się z gusłami, pogańskimi wierzeniami. Doskonałe podwaliny do budowania niespotykanych historii. Są to, powiedzmy sobie szczerze, dość mroczne czasy dla Polski i trudne, ponieważ jest to początek tworzenia się jednego państwa i jednoczenia społeczeństwa poprzez wprowadzanie wiary chrześcijańskiej. Jak to się udało, wiadomo z historii. Jedno jest dla mnie pewne, że autorowi bardzo dobrze udało się uchwycić klimat ścierania się religii chrystusowej z wierzeniami pogańskimi, które w mieszkowych czasach cieszyły się jeszcze dość ogromną popularnością.
I tak w obydwu powieściach znajdujemy się w centrum wydarzeń obok postaci historycznych, wyimaginowanych oraz stworów rodem z najmroczniejszych legend. Klimat i akcja myślę zadowolą wielu czytelników. A do tego w tekście trafia się kilka bardzo mądrych perełek. Osobiście lubię kiedy można cytatem zarzucić wprost z ulubionej powieści (męczę tym innych 😁)
Z niecierpliwością wypatruję kolejnych części cyklu – mój regał znowu napęcznieje albo w końcu zacznę zbierać na nowy.
A teraz wprost z mroków mieszkowych, skaczemy dalej w polską historię do czasów, kiedy tak właściwie nasze państwo nie istniało. Miało się dopiero ponownie narodzić i wyzwolić spod okupacji rosyjskiej z początku XX wieku. Właśnie w takich okolicznościach przyrody, Adam Przechrzta swoim cyklem o adepcie sztuk alchemicznych wprowadza czytelnika wprost w środek wydarzeń w Warszawie, gdzie demony i carscy oficerowie potrafią być nie lada zagrożeniem dla zwykłego obywatela. Walka o wolność narodu splata się jednocześnie z walką o wolność od, dosłownie, demonicznych zagrożeń.
Cykl Materia Prima, w skład którego wchodzą trzy powieści:
Adept,
Namiestnik oraz
Cień; był także moim pierwszym zetknięciem z autorem jak we wcześniej opisywanym przypadku Dębskiego. Przyjemność z lektury okazała się być przednia i można by się było czepiać pewnych niedociągnięć czy elementów, jakie początkowo drażnią, ale w sumie po co, skoro akcja chwyta w demoniczne łapy a całość osadzona jest doskonale w klimacie historycznie ważnym dla Polski. Na pewno zapoluję na kolejne książki Adama Przechrzty.
Na koniec do tego krótkiego i subiektywnego zestawienia trafia powieść Krzysztofa Piskorskiego
Czterdzieści i cztery (
a imię jego czterdzieści i cztery). I tak się akurat złożyło, że jest to kolejny dla mnie nowy autor.
Powieść
Czterdzieści i cztery jest niejako kontynuacją poprzedniej
Zadry (która oczekuje u mnie na przeczytanie w momencie pisania tych słów). Wprowadza nas w wiek XIX, w czasy Juliusza Słowackiego, powstań mających na celu odrodzenie państwa polskiego. Jednak z taką małą, drobną różnicą, że... jest to nieco alternatywna wersja naszej historii. I tutaj mamy technologiczną rewolucję. Światem rządzi energia próżni, którą wykorzystano do różnych celów a między innymi do tworzenia bram etherowych łączących Europę z nowymi światami.
Podejście do historii Polski jest bardzo nowatorskie. Autor umiejętnie wplata postacie i wydarzenia historyczne w alternatywną rzeczywistość.
Czterdzieści i cztery to książka zaskakująca i warta przeczytania.
W tym krótkim tekście udało mi się bazować tylko na kilku powieściach, a moglibyśmy tak wymieniać i wymieniać dość długo... Jednak dość dobrze myślę zostało ukazane połączenie fantastyki i historii naszej Niepodległej.
Komentarze
Prześlij komentarz
Chcemy tylko kulturalnych komentarzy!